Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
371 postów 526 komentarzy

Trzy filary programu gospodarczego

Cezary Mech - http://www.stefczyk.info/blogi/przez-pryzmat-ekonomii

1 VI - DZIECI alternatywą dla „Dr Śmierć”

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przy okazji DNIA DZIECKA warto pomyśleć jak ważne są dzieci w perspektywie naszej przyszłości. A polityką prorodzinną wspierającą utrzymanie dzieci w rodzinach powinniśmy się zajmować na stałe a nie tylko od święta

„Nie wiem, czy historia zapamięta tego papieża; myślę, że nie.Jednak jeżeli to zrobi, chciałbym, by był pamiętany jako Papież rodziny.”

JP2 Castel Gandolfo
 
Przy okazji Dnia Dziecka podano fatalne dane demograficzne. O ile w 2009 roku urodziło się wprawdzie zaledwie 419,4 tys. dzieci ale przy trendzie rosnącym , to w roku ubiegłym już mniej tylko 413,3 tys. Dzieci. Oznacza to, że aktualny szczyt echa wyżu solidarnościowego już wystąpił i był prawie dwukrotnie mniej liczny[!] Podczas gdy jeszcze w styczniu aktualny prezes GUS w dezinformującym wystąpieniu podawał, że urodziło się o pół tysiąca[sic!] więcej dzieci niż rok wcześniej. Wprowadzając słuchaczy w błąd nie powiedział o tym, że fatalną sytuację potwierdzają wszystkie międzynarodowe porównania, których ocen zmiany w skali zaledwie paru tysięcy nie mogą zmienić. Gdyż wynika z nich, że wg The Word Factbook, jeśli chodzi o wskaźnik dzietności Polska zajmuje 209[sic!] miejsce wśród 223 krajów Świata.
I to jest pozycja do której napuszone polskie elity zmierzają, cały czas deklarując o działaniu na rzecz pozycji Polski w świecie i mówiąc o tym jak bardzo kochają polskie dzieci. Powyższa informacja jest tym bardziej bulwersująca w świetle danych które przytoczyła w komentarzu Rebeliantka: „O, nie, zabierać dzieci.Właśnie przygotowując dzisiejszą notkę przeczytałam, że obecnie w domach dziecka i rodzinach zastępczych przebywa 30 tysięcy dzieci odebranych rodzicom z powodu biedy!”  (//agawa.nowyekran.net/post/16070,bezrobotne-oszustki-czy-oszukancze-urzedy). A z których wyraźnie wynika, że prowadzona antydziecięca krucjata doprowadziła w efekcie nawet do procesu zabierania dzieciom rodziców, a rodzicom ich dzieci. W jej realizacji politycy polscy osiągnęli wyjątkowe „sukcesy” zajmując „rewelacyjne” 12 miejsce na świecie i osiągając w tak krótkim czasie deficyt 3,5 mln dzieci do prostej zastępowalności pokoleń. To skokowe pogłębianie nierównowagi powoduje trudność ze sfinansowaniem potrzeb emerytalno-zdrowotnych roczników powojennych. Prowadzenie od dwóch dziesięcioleci, przez wszystkie rządy, antyrodzinnej polityki generuje problemy które będzie napotykała Polska, a które są szczególnie groźne gdyż zagrażają spoistości substancji narodowej.
 
O tym jak powyższe trendy się objawiają unaocznia sytuacja finansów publicznych w krajach w których występuje zastępowalność pokoleń ale na nieznacznym poziomie. Jak podawał wczorajszy Financial Times w artykule „The shameful state of UK care homes” z powodu „starzenia się społeczeństwa” nawet w Anglii jeden na siedem domów starców został przez nadzorcę Care Quality Commission zakwalifikowany do ośrodków o fatalnym standardzie. A z powodu braku środków stwierdzono, że „Obecna sytuacja jest [stała się] afrontem dla ludzkiej godności”. Podobnie w całej tej debacie, która odbywa się w USA, a która dotyczy obniżki kosztów, dąży się by proces starzenia nie był dewastujący dla amerykańskich finansów publicznych. Praktyczne działania dotyczące tego procesu, mogą jednak budzić niepokój w aspekcie etycznym. Badania nad kosztami ochrony zdrowia jak i dążenie do ich ograniczenia często koncentrują się na tzw. „jakości życia” osób starszych. Geriatra Muriel Gillick z Harvard Medical School twierdzi, że fakt że ludzie uważają „że zawsze można być uleczonym” prowadzi do zbyt dużej ilości zabiegów pod koniec życia, a które przedłużają długość życia nieznacznie jeśli w ogóle, mogąc powodować niekonieczne cierpienie. Jej zdaniem lepiej by było zamiast starania o przedłużenie życia o godziny lub tygodnie skoncentrować się na pacjentów „jakości życia”. Przy okazji tych rozważań przytaczane są statystyki mówiące o tym że w całości wydatków ludzi na ochronę zdrowia jest silna ich koncentracja w ostatnim roku-dwóch życia, a szczególnie w ostatnim półroczu. Ponadto w krajach OECD opieka długotrwała stanowi 15% kosztów całości wydatków. Przy czym o ile obecnie 80% nakładów jest świadczona przez rodzinę i znajomych w tradycyjny sposób opieki nad starszymi o tyle w związku z tym że w przyszłości będą oni mieli mniej czasu na to państwo będzie musiało przejąć te zadania. Pytania jakie są zadawane dotyczą tego jak ten dodatkowy obowiązek zostanie sfinansowany.
 
W debacie amerykańskiej UnitedHealh przygotował raport dla parlamentarzystów w którym przytoczył wyliczenia o tym, że 27% wydatków Medicare jest wydatkowane podczas ostatniego roku życia pacjenta na „wątpliwe testy i procedury szpitalne”. Chcąc „pomóc” politykom znaleźć konieczne fundusze jednocześnie proponuje aby zaoszczędzić na tych wydatkach $18 mld w ciągu następnych 10 lat, poprzez wysyłanie chorych do hospicjów i rozwój „innych usług”. Podczas toczonej debaty której pierwotnym celem miało być rozszerzenie zakresu ochrony zdrowia stawiane są pytania dotyczące tego w jaki sposób państwo ma na niej zaoszczędzić. Pytania typu: „Czy doktorzy powinni starać się uratować jak największą liczbę pacjentów, czy największą liczbę lat życia?[...] Nikt nie ma wątpliwości że $1.000 na życie dziecka to dobrze wydane pieniądze. Ale co sądzić o $1 mln na przedłużenie o tydzień życia w cierpieniach nieuleczalnie chorego? Również kto ma za to zapłacić”. Tego typu pytania są zadawane w debacie, ale również w otoczeniu prezydenta. Doradca Cass Sunstein nawet opisała obszernie, które z zabiegów ratowania życia są najbardziej efektywne kosztowo, a brat szefa doradców Ezekiel Emanuel za swoją publikację w czasopiśmie medycznym Lancet otrzymał nawet przydomek „Dr Śmierć”. Opisał w nim nie tylko zasady kolejności zabiegów transplantacji, ale nawet pierwszeństwa w szczepieniach. Uznał w nich między innymi priorytet dla „młodych ale dorosłych”, a na dodatek pokazał wykres ze strukturą wyborców poniżej i powyżej idealnego wieku i ile ich życie jest warte. 
 
Koszty efektywności działań w służbie zdrowia, często są oparte na procedurach Narodowego Instytutu Zdrowia (NHS) w Wielkiej Brytanii, a zwłaszcza Nice (NationalInstitute for Heath and Clinical Excellence). Są one obecnie, mimo swojej kontrowersyjności, bardzo szeroko badane aż w 40 krajach od 2003 r., a Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała Nice jako „światowego lidera” w ocenie medycznych technologii, a Bank Światowy sponsorował i finansował projekty Nice w wielu krajach. Najbardziej kontrowersyjną analizą jest oparcie przy ocenie wyniku zabiegów na tzw. QALY (lata życia z uwzględnieniem ich jakości). Ta miara stara się ocenić koszt zabiegu medyczny zarówno w ilości przewidywanych lat życia jak i jakości tego życia. Krytycy tych procedur ukazują, że tak skonstruowany miernik uwzględniający jakość życia po zabiegu, tak naprawdę wycenia przydatność ekonomiczną życia człowieka na tle kosztów procedur medycznych. Ustanowienie limitu przez Nice na poziomie 30 tyś. funtów na rok QALY powoduje, że wszelkiego typu droższe procedury dla osób starszych są odrzucane z automatu jako nieefektywne społecznie. Limitując wydatki publiczne na zdrowie powodują, że niski poziom założonych kosztów zmusza do odmowy świadczenia pomocy medycznej jak i może mieć wpływ na ograniczenie rozwoju technologii medycznych. Co interesujące ostatnio nagłośnione badania ukazały, że tego typu działanie powoduje, że wbrew oczekiwaniom może nie przynieść oczekiwanych oszczędności w sytuacji kiedy nie zakwalifikowani pacjenci samodzielnie finansowali droższe procedury za granicą, często w Indiach i po powrocie wykonywali szereg innych zabiegów do których mieli uprawnienia, bądź powiększali koszty systemowe w przypadku wystąpienia powikłań.
 
O ile działania oceniające efektywność procedur medycznych są konieczne, aby ograniczyć marnotrawstwo społecznych środków w tej sferze jak i skuteczność leczenia pacjentów. O tyle debata powyższa koncentrując się na kosztach i tzw. „jakości życia” osób starszych wzmaga obawy że błędnie ukierunkowana „reforma służby zdrowia doprowadzi do Nazi-style eutanazji”.
 
Prowadzona antyrodzinna polityka opodatkowującą dzieci jako dobra luksusowe przyniosła dewastujące społecznie efekty związane z zapaścią demograficzną w Polsce, a jej dalszego ciągu demoralizujących efektów należy oczekiwać. Tocząca się na łamach NE debata ze strony części komentatorów jest ”rozmiękczana” poprzez stale wysuwanie pytań co do kosztowności wprowadzenia polityki prorodzinnej, powodującej wzrost podatków lub wydatków, czy też konieczności znacznego zmniejszenia innych wydatków budżetowych. Powyższe zastrzeżenia mogą prowadzić do błędnej konkluzji niemożności sfinansowania polityki prorodzinnej. Podczas gdy Polska nie może podatkowo traktować utrzymanie dzieci na równi z opodatkowaniem luksusowej konsumpcji. Gdyż wydatki na dzieci powinny być traktowane jako niezbędne koszty funkcjonowania społeczeństwa, które to koszty powinny być zwolnione z podatków. Analogicznie do rachunkowości przedsiębiorstw która nie opodatkowuje kosztów, a tym bardziej nakładów inwestycyjnych, gdyż poprzez tak nierozsądne działanie zlikwidowanoby i zbankrutowano przedsiębiorstwa operujące w kraju. Tak samo w przypadku nakładów na dzieci nie powinny być one opodatkowane, lecz w znacznej części ryczałtowo (dla uproszczenia) zwolnione z obciążeń podatkowych. Odpowiadając na pytanie części internautów: taka konieczna i pilna operacja byłaby de facto neutralna podatkowo i niezależna od równoległej debaty dotyczącej poziomu efektywnego opodatkowania i konieczności zoptymalizowania wydatków budżetowych. Oznaczałaby ona tylko sprawiedliwą alokację podatkową w ramach której rodziny wielodzietne po zmniejszeniu płaconych podatków na dzieci, w efekcie płaciłyby niższy wymiar podatków, a osoby bezdzietne nie korzystałyby z nieuprawnionych ulg podatkowych. Po to aby taka redystrybucja przyniosła zamierzony efekt należałoby zmniejszyć opodatkowanie na każde dziecko w wysokości 500 zł miesięcznie i przeznaczyć na obniżki podatków w rodzinach w sumie ponad 40 mld PLN. Niestety ale nie realizując tego typu działań zapominamy o dzieciach nawet w Dniu Dziecka, a prowadząc antyrodzinną politykę dopuszczamy do wyjątkowo szybkiego starzenie się społeczeństwa polskiego, doprowadzimy do przeniesienie się „demoralizującej” dyskusji o wartości życia ludzkiego na grunt krajowy.
 
 
Dr Cezary Mech - były zastępca szefa Kancelarii Sejmu, były prezes UNFE, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów i autor programu gospodarczego PiS z 2005 roku
 

KOMENTARZE

  • @Łażący Łazarz
    Szkoda, że tak ważny tekst, który wszyscy powinni mieć szansę poznać wyrzuciłeś z SG:

    http://walski.nowyekran.pl/post/16219,a-scios-chlopcy-z-ferajny
  • Zapomina Pan iż zamożni nie chcą mieć dzieci choćby im dać po milionie "za sztukę"
    Natomiast żeby odliczyć 500zł ulgi podatkowej miesięcznie, to trzeba mieć dochód na to, a zdecydowana większość rodziców w Polsce marzy o 500zł nie ulgi (bo od czego, skoro nie zarabiają), ale większego dochodu, zasiłku na dzieci łupionych niezliczonymi podatkami, haraczami pośrednimi, zawyżonymi cenami towarów, usług.

    Poniekąd związki zawodowe mają rację nieśmiało mówiąc o płacy minimalnej na poziomie połowy średniej krajowej. Tylko że żałosnymi pikietami tego nie da się uzyskać, wywalczyć. Tylko się ośmieszają, ale chcą uzasadnić swoje pobory niekiedy 10 razy większe od płacy minimalnej. Mają 10 razy większy żołądek niczym słonie? To mają być obrońcy robotników? Kraj stanie, to sejm zaraz uchwali spec ustawę. Błyskawicznie przed wakacjami nawet. Nie ma innego sposobu na cały pakiet ustaw, zmian w konstytucji. Wymusić ogólnopolskim protestem przed wyborami. Wymusić na całej klasie politycznej, nie tylko chodzi o PO.

    Wy jako zamożni obywatele kpicie sobie z problemów zwykłych Polaków i lobbujecie na swoją rzecz (jak poprzednie ulgi podatkowe PIT), na rzecz swojego, zamożniejszego środowiska. Panu się nie śni nawet co to jest wykluczenie społeczne, długotrwałe bezrobocie połączone z rozsypaniem się człowieka (często jego rodziny) na strzępy i nigdy Pan nie zrozumie zjawisk o których Pan... pisze z wysokości szklanych pałaców.

    "Cezary Mech - Gospodarka, finanse, rynki kapitałowe"

    Tu widać CO JEST DLA PANA WAŻNE. Kapitał, rynki, finanse, po pierwsze gospodarka ciemny tłumie, głupcy!
    Nie ma tu słowa o dzieciach, demografii itd Miewa Pan rację w tekstach na NE, diagnozy nawet celne, ale mimo to Panu nie wierzę że potrafiłby Pan i chciał temu zaradzić, naprawić ten stan rzeczy. To rodzaj cynizmu raczej, możliwe że skrywane złe intencje, fałsz. Mylę się? Jeżeli tak, to bardzo przepraszam. Mylić się ludzka rzecz. Brak zaufania do finansjery jest głęboko uzasadniony, ufam tam tylko sprzątaczkom w bankach ;)

    Gdyby program PiS (także dzięki Panu) był taki dobry, to nie przegraliby wyborów w 2007, a teraz szliby na luzie po wygraną jak Fidesz Orbana na Węgrzech. Jakoś ludzie nie lgną jeszcze do PiS. Dlaczego? Bo wiedzą że to także parszywy neoliberalizm choćby nazywano to populistycznie SOLIDARYZMEM (manipulacja, demagogi) i g... im będzie lepiej! Jestem wyborcą PiS, ale nie mam złudzeń co będzie w większości obszarów. Pewnie IPN odżyje, ale czym tym się ludzie nakarmią? Głosowanie na PiS wymusza cały układ i 10 kwietnia 2010. To argument który nie da się obalić w tym roku, ale za kolejne 3-4 lata mocno zblednie. Jarosław Kaczyński i PiS zasługuje na szansę, KREW NIE WODA. Bądźmy Honorowi! Po erze PiS, kiedy PiS zacznie słabnąć, podlegać dalszym niszczącym rozłamom i tracić poparcie do poziomu powiedzmy około 15-20%... zaczniemy tworzyć nową patriotyczną scenę polityczną z różnych nowych bytów. I partia NE powstać może WTEDY. Mnie brakuje jednak projektów bardziej wyrazistych bez razwiedki w tle, np ruchu katolicko-narodowego, ruchu jaki akceptowałby Błogosławiony Jan Paweł II i św Maksymilian Maria Kolbe. To ani endecja, ani sanacja. Coś nowego. Na to czeka wielu Polaków i nowe partie-ruchy mają być masowe, oraz jako stowarzyszenia ISTOTNIE działające na co dzień w celach pożytku publicznego. Partia aktywna tylko przed wyborami? NIE!

    Czy PiS ma szanse na 300 mandatów? Przy obecnej taktyce nie ma szans nawet na 200 mandatów. Ilu zdrajców z uzyskanym mandatem po wyborach przejdzie do innych klubów (PO, PJN) i zerwie współpracę nawet luźną? Zazwyczaj to ci z czoła list, taki cud pisowski. Postuluję od razu dogadać tworzenie koalicyjnego klubu prawicy, uczciwie niech kandydaci z list PiS ogłoszą że nie widzą się w partii PiS i parlamentarnym klubie PiS. Po co później wyzywać od zdrajców, niech uprzedzą od razu honorowo wyborców i PiS. Będziemy wiedzieli co się wydarzy. Ja np wolałbym być niezależnym posłem, bądź luźno współpracować z PiS. Nie głosowałbym np za energetyką atomową, to dopiero prorodzinny projekt. Kiedyś miliony rodziców zapłaczą.

    Zatem skoro ulgi nie pomogą (bieda, bezrobocie, brak dochodów, kwestia rodzin rolniczych, rencistów, młodych emerytów - zjawisko słynne w Polsce) to ZASIŁKI na dzieci, na rzecz pełnych rodzin o statusie małżeństwa. Samotne matki, ojcowie nie powinni być uprzywilejowani, chyba że zaszło owdowienie, wtedy jest to uzasadniona pomoc w nieszczęściu losowym. Nie rozbijajmy rodzin, nie zachęcajmy do rozwodów, fikcji, singli z dziećmi. Fikcja istnieje na masową skalę. Dawniej było parcie na małżeństwa, bo samotne kobiety bały się m.in biedy. Jeżeli będą zasiłki dla nich, to nie ma zachęty finansowej do małżeństw. Jakie wzorce promujemy? SLD doktryna.

    Przy takiej demografii trzeba radykalnych rozwiązań. Należy uznać że wychowywanie dzieci jest PRACĄ i odpowiednio to wynagradzać. Nie ma innego wyjścia skutecznego. To poprawi też jakość wychowania, jeden z rodziców powinien być z dziećmi non stop. Poza tym to czym zacząłem komentarz.

    =======================
    To nie jest kwestia tylko pieniędzy, infrastruktury typu przedszkola. Polacy nie chcą mieć dzieci z różnych powodów. Warto zbadać zamożne, wykształcone, słowem "wzorowe" małżeństwa, dlaczego nie mają gromadki dzieci, albo 1-2 tylko?
    ========================

    Szansa że dożyje starości jedno dziecko jest znikoma, zapewne zginie, czy ucierpi w wypadku, na wojnie, albo od jakiegoś schorzenia. Dawniej tak też kalkulowano, a dzieci były podporą rodziców na starość, czy w pracy na gospodarstwie, rzadziej w interesie rodzinnym.

    Zasiłki Panie Mech i to nie jest socjalizm sowiecki, to konieczność, to działa w wielu krajach świata co prawda z pobudek socjaldemokratycznych, ale u nas w kraju chrześcijańskim na bazie poglądów chadecji, KNS. Ja idę jeszcze dalej i postuluję dla wszystkich, powszechny zasiłek zwany pensją minimalnego życia - MDG - Minimalny Dochód Gwarantowany. Powinien objąć i dzieci, czy stawką dorosłych, czy mniejszą, niech będzie mniejsza. Ci co mają dochody będą żyć lepiej, reszta nie umrze z biedy. Żeby przeżyć (co nie znaczy że dobrze żyć) poza Warszawą i drogimi miastami, to trzeba około 2 tys zł na rękę dla samotnej osoby i odpowiednio mniej dla rodzin. MDG powinien być powiedzmy na poziomie właśnie połowy średniej krajowej i nie powinien być klasyfikowany jako dochód. To publiczny, narodowy (przywilej obywatelski) zasób punktów życia, coś jak powietrze do oddychania dostępne dla wszystkich. Polska stanie się atrakcyjna socjalnie, Polacy wtedy zaczną wracać do Ojczyzny, innych blokować. Każdy dom ma swoją pojemność i nie jesteśmy kosmopolityczną Wieżą Babel multiculti.

    Skąd niebotyczna co miesiąc kasa na MDG? M.in z emisji i oszczędności systemowych, zmniejszenia budżetówki, oraz zwiększonych radykalnie wpływów podatkowych przy jednoczesnym obniżeniu wysokości podatków. Pieniędzy będzie w polskim systemie gospodarczym po prostu znacznie więcej niż teraz, jest ich niedobór u 2/3 Polaków, źle jest system skalibrowany. Inflacji u nas nie powoduje nadmiar pieniądza, kto ma ich nadmiar i wydaje na to tylko chce? Kilka procent Polaków. Konkurencja powinna dusić ceny i dusi tam gdzie jest. Są towary, moce usługowe, produkcyjne, ale ktoś włożył kij w koło zamachowe gospodarki. Kto jest winny kształtowi III RP który powoduje tęsknoty nawet do socjalnego PRL? Elity polityczne, koncepcyjne III RP na zlecenie zagranicy także. Powinni wisieć, ale wystarczy że wyemigrują w skarpetkach na koniec świata i nigdy tu nie wrócą. Won szkodnicy, złodzieje, głupcy i zdrajcy!
  • @Łażący Łazarz
    Już jest, dzięki.
    nie dałoby się go jeszcze wyeksponować?
  • @cezary mech
    Uwaga - CIA factbook zawyża liczbę ludności Polski i wobec tego wskaźniki dzietności przez niego podawane są niższe niż w przypadku GUS, który ocenia liczbę mieszkańców na 38,2 mln (CIA ocenia na 38, 6 mln). Już za jakiś czas poznamy wyniki spisu i okaże się, że znów po raz kolejny liczba ludności spisowej okaże się niższa od szacunków. Tak więc wskaźnik dzietności wg GuS, który w 2009 wynosił 1,398 spadnie w 2010 wedle starych obliczeń, ale po nowym szacunku ludności i mniejszej liczbie kobiet w wieku 15-49 lat zapewne wskaźnik dzietności przekroczy 1,4. Nie jest wiec tak tragicznie, jak podaje CIA, ale trzeba przyznać: jest bardzo źle.
    Uważam, że dla tych roczników, w których liczba urodzeń nie przekraczała 400 tysięcy należy "zaimportować" ludzi w podobnym wieku z bardziej płodnych krajów. to powinno zwiększyć nam wskaźnik dzietności, nie tylko poprzez obecność bardziej płodnej kultury, ale przez fakt wzajemnych dostosowań "swoich" i "obcych" - czyli dzietność ludzi obcej kultury nieco się skurczyć, zaś wśród Polaków wskaźniki będą rosły,bo nie będą chcieli oni być w tyle za "obcymi".
    Polacy dusza się we własnym sosie i niechętnie zmieniają w państwie jednonarodowym. gdy pojawią się 'obcy" zwiększy się solidarność narodowa i odpowiednie zmiany, także związane z dzietnością, będą mogły mieć miejsce.
    Póki co, należy zwiększać zasiłki, zwłaszcza na trzecie i dalsze dzieci, bo ulgi podatkowe nie są widoczne dla ludzi i niewiele zmieniają. Natomiast żywe pieniądze w postaci gotówki dla rodzin wielodzietnych są w stanie więcej zmienić
  • @cezary mech
    Propozycja z tą ulgą podatkową na dziecko taki raczej pic na wodę. Żyjemy bowiem w kraju, w którym "wewnętrzna kolonia" nie może nawet odliczyć na dziecko tej przysługującej kwoty okoły tysiąca zł, bo nie ma z czego. Jaki bowiem podatek może być od najniższej płacy w gospodarce?. Poza tym: przychody z PIT to zaledwie jakieś kilkanaście mld zł. Są to kwoty niższe niż Polska traci np. z powodu wprowadzenia u nas fiducjarnej emisji pieniądza czy najbardziej idiotycznego "kapitałowego" systemu emerytalnego.
    Ludzie "umoczeni" nie są zdolni dla naszego kraju zrobić niczego, coby spowodowało, że trzecie dziecko w rodzinie przestałoby być ekonomicznym kataklizmem. To jest pewne.
    Tylko jakieś tornado może nas uratować.
  • @sanovius@Marek Kajdas
    Jestem za tym aby nie opodatkowywać Polskich dzieci, a działania polegające na wspieraniu imigracji uważam za równie nieodpowiedzialne jak politykę antyrodzinną.
    @Marek Kajdas
    Niestety, ale Pan krytykuje innych nie zapoznawszy się z treścią. Po pierwsze 500 zł ryczałtowej ulgi podatkowej oznacza comiesięczną wypłatę tej kwoty na każde dziecko co łatwo można wywnioskować z kwoty brutto 40 mld zł. Po drugie byłem odpowiedzialny za program gospodarczy PiS w 2005 r. a nie w r. 2007.
    Pozdrawiam
    Cezary Mech
  • @nikander
    Ta sama uwaga
  • @Cezary Mech
    Zejdźmy jednak na ziemię. Przypadek niepełnosprawnego przedsiębiorcy mającego rentę socjalną (około 500 zł). Z tego nie wyżyje żeby chciał. Zakłada działalność gospodarczą. Przez pierwsze dwa lata korzysta na ogólnych zasadach z możliwości "dorobienia" do renty. Po dwóch latach pozbawiony jest możliwości "dorobienia" i musi zawiesić rentę, bo jakiemuś ministerialnemu ćwokowi pomyliły się pojęcia dochodu "uzyskanego" od dochodu zadeklarowanego w deklaracji zusowskiej. Biorąc pod uwagę że miesięczny koszt "inicjatywy gospodarczej" tegoż przedsiębiorcy to około 900 zł, jakiemuś dupkowi z Warszawy trudno zrozumieć, że ten przedsiębiorca jest skłonny ten koszt ponieść aby przeżyć, aby dorobić uczciwie kilka złotych to tej dziadowskiej renty.

    A Pan tutaj wyjeżdżasz o jakich 500 złotych dla każdego lekką ręką. Lekką ręką to rozdajemy, ale dla beneficjentów systemu.
  • Cezary Mech
    Może taka ulga zbytnio nie zwiększy dzietności, ale z pewnością jest krokiem w dobrym kierunku.

    Jestem przeciwny politycznej poprawności ale w Polsce pewne jej elementy by się przydały. Skoro nasi pracodawcy prowadzą samobójczą politykę to należy ich zmusić by tego zaprzestali. Chodzi mi o politykę zatrudnienia, jaką prowadzą. Bo to strach przed brakiem pracy jest jedną z głównych przyczyn o odwlekaniu decyzji o dziecku. Choć również to co pan pisze jest potrzebne.

    Pozdrawiam
  • @nikander
    Szanowny Panie!
    Przykro mnie to stwierdzić, ale Pana argumentacja przypomina mnie debatę w Sejmie w 2007 r kiedy to budżet miał się zawalić gdy zwiększy się odpis podatkowy z 10 zł (która to kwota była również osiągnięciem politycznym) do 100 zł. Wtedy również od końca 2005 r. nie można było zwiększyć ulgi na dzieci jak to było w programie do 400 zł mimo że wielokrotnie wyższe kwoty rozdysponowano na inne ulgi. Myślę że po tych komentarzach to nie ma Pan prawa do krytykowania „umoczonych” elit bo nic pozytywnego nie ma Pan również do zaproponowania.
    Pozdrawiam
    Cezary Mech
  • @tytuł
    [341] 87.5. Pisownia dat:
    W datach pisanych w całości cyframi arabskimi stawiamy kropki, np. 1.01.1996, 6.9.1994 roku, 11.11.1918 r.
    Nie stawiamy kropki, gdy liczba miesiąca została oznaczona cyfrą rzymską: 1 I 1996, 6 IX 1994 roku, 11 XI 1918 r.
    Wyjąwszy szczególne wypadki, takie jak wymogi komputerowego przetwarzania danych lub zasady urzędowe i prawne, nie należy stosować innych znaków do oddzielania poszczególnych składników daty (np. dywizów: 1-1-1995), ani też stosować innego szyku niż: dzień, miesiąc, rok.

    za: http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629747
  • @mnich zarazy
    Szanowny Panie!
    Uważam że obok polityki prorodzinnej i konieczności optymalizacji wydatków budżetowych, konieczne jest wprowadzenie efektywnego programu tworzenia miejsc pracy w Polsce. Niemniej na odwrócenie kataklizmu demograficznego mamy zaledwie 5 lat i ani roku dłużej.
    Pozdrawiam
    Cezary Mech
  • @Cezary Mech
    No cóż. Powiem tak: trudno będzie nam cokolwiek zrobić dla dzietności pomijając problemy żywych. Podałem przykład wyjątkowo konkretny: rencista z tytułu pobierania renty socjalnej może dorobić wszelkimi innymi sposobami dodatkową kwotę około tysiąca złotych bez zawieszania renty z wyjątkiem rencisty prowadzącego samodzielną działalność gospodarczą!. Mówi mu siedź w domu i zdychaj. Dla polski powiatowej to 200-300 zł dodatkowego dochodu stanowi problem żyć albo nie żyć.

    Jaki jest sens powoływania do życia potomków, którym to Państwo chęci do życia pozbawia reglamentując pracę (a zatem środki do życia) idiotycznym system gospodarczym.

    Sprawa jest trochę szerszej natury niż niezbilansowana propozycja pod publiczkę.

    Jeszcze raz powtarzam, w tym kraju jest sporo pracy dla rodziców aby mogli cieszyć się dużymi rodzinami zarabiając na nie. Jednak podaż tej pracy jest reglamentowana.
  • @Cezary Mech
    Szanowny Panie,

    Przeczytam ale proszę poprawić tę datę - wisi Pan na SG i czyta Pana mnóstwo ludzi.

    Pozdrawiam

    DelfInn
  • "Zasiłki Panie Mech i to nie jest socjalizm sowiecki"
    @Marek Kajdas 01.06.2011 13:41:38

    MDG - Minimalny Dochód Gwarantowany

    to jest to, co ja w trochę innej formie postulowałem od zawsze,
    i co wyrzucałem PiSowi, gdy był u władzy, że nie zrobił,

    na początek można było uznać, że MDG to jest kwota wolna od podatku w podatku dochodowym od osób fizycznych, u płacących podatki to by nic nie zmieniło, a wszyscy inni obywatele otrzymywaliby to w formie zasiłku, od urodzenia. Można by wtedy zrezygnować z zasiłków na dzieci, a po odpowiednim dostosowaniu tej kwoty, do zniesienia innych form pomocy "dla biednych".
  • Cezary Mech
    Zgadzam się z panem, jednak zanim powstanie odpowiednia ilość miejsc pracy, należy się "wziąć" za naszych pracodawców. Choćby, poprzez administracyjne ograniczenia co do informacji zamieszczanych na CV, czy podczas rozmów o pracę. Ma pan rację czasu coraz mniej.

    A u odpowiedź Tuska:

    http://www.rp.pl/artykul/667190_Donald_Tusk_o_polityce_prorodzinnej__jestesmy_wzorem.html
  • @mnich zarazy
    Szanowny Panie!
    Wypowiedź jest straszna. Ale taką jest tylko ze względu na fakt „oślepnięcia” polskich elit. Które udają że nie widzą wymierania narodu.
    Pozdrawiam
    Cezary Mech
  • @Cezary Mech
    Szanowny Panie,

    Ta forma zapisu daty jest językowo niedopuszczalna. Co Pan zrobi z tą wiedzą, to już Pańska sprawa.

    Pozdrawiam

    DelfInn
  • @sanovius
    Szanowny Panie proponuje Pan: "Uważam, że dla tych roczników, w których liczba urodzeń nie przekraczała 400 tysięcy należy "zaimportować" ludzi w podobnym wieku z bardziej płodnych krajów. to powinno zwiększyć nam wskaźnik dzietności, nie tylko poprzez obecność bardziej płodnej kultury, ale przez fakt wzajemnych dostosowań "swoich" i "obcych" - czyli dzietność ludzi obcej kultury nieco się skurczyć, zaś wśród Polaków wskaźniki będą rosły,bo nie będą chcieli oni być w tyle za "obcymi".
    Polacy dusza się we własnym sosie i niechętnie zmieniają w państwie jednonarodowym. gdy pojawią się 'obcy" zwiększy się solidarność narodowa i odpowiednie zmiany, także związane z dzietnością, będą mogły mieć miejsce."
    Czy jednak nie obawia się, że Pana propozycja doprowadzi do zupełnie odwrotnych skutków - pojawienia się problemów obserwowanych obecnie w Krajach Europy Zachodniej, które żywiły podobną wiarę, a dziś przyznają się do klęski polityki multikulturowości, a problemy demograficzne w większości z tych krajów jak były tak są (z wyjątkiem tym które wprowadziły skuteczną politykę prorodzinną)... Imigracja na większą skalę przy słabym państwie to świetna metoda na całkowitą implozję struktur i przyspieszenie "roztapiania się" w federalizującej się Europie...
  • @DelfInn
    Co złego w rzymskiej cyfrze? Ja bym zapisał dzisiejszą datę jako:
    1 VI AD MMXI

    No chyba że chodzi o kropkę - wtedy zgoda.
  • @Janko Walski
    A jaki to ma związek z komentowanym tekstem Ministra Mecha?
  • @Marek Kajdas
    Szanownyh Panie
    Przeczytałem Pana komentarz i mam wrażenie, że napisał Pan bardzo długi tekst tylko nie do końca związany z tym, o czym pisał Minister Mech... szkoda, że zamiast czytać teksty Ministra i wyciągać z nich wnioski koncentruje się Pan na nienawiści do mechanizmów rynkowych i przypisywaniu wszystkim niecnych intencji... Współczuję Panu...
    pozdrawiam
  • @nikander
    Dlaczego uważa Pan kapitałowy system emeytalny za "idiotyczny"?
    Przecież ta konstrukcja pozwala ograniczyć zobowiązania składkowe i podatkowe w przyszłości, gdy będzie gorsza struktura demograficzna (mniej pracujących, więcej pobierających świadczenia) niż obecnie... Warto zatem ponieść te koszty dziś, gdy jest więcej pracujących...
    pozdrawiam
  • @Mr.White
    Tak o kropkę. I nie, nie troluję.
  • @Paweł Pelc
    "...Dlaczego uważa Pan kapitałowy system emeytalny za "idiotyczny"?..."

    Jest to pompa, która wysysa pieniądzę z sektora MiŚP i przepompowywuje je do instytucji finansowych. Zagłądza tych, którzy miejsca pracy mogliby tworzyć.
  • @Paweł Pelc
    Proszę bajek nie opowiadać dla dzieci, myślałem że to ja najbardziej fantazjuję z ekonomią "przyszłości". Myliłem się. Nie ja. M.in Pan :) Budowanie ekonomii patykiem na wodzie odsetkowej pisanej, to ma być racjonalne, odpowiedzialne, patriotyczne? Na jakiej podstawie sądzi Pan że ten świat przetrwa choćby dekadę? Tzn system. Chce mieć Pan wesołe życie staruszka, to proszę zbierać kasę na pięciu filarach, stać Pana. Nas raczej nie. Ostrzegam jednak że na 99% Pana oszczędności przepadną, nie pomoże i zbieranie w kruszcach, akcjach, papierach bezwartościowych. Pan nie rozumie że starą ekonomię neoliberalną czeka potężny krach? Do dekady. Przed 1939 też był inny świat, po 1945 wiele się zmieniło, po 1989 znowu i kolejny raz będzie wielka zmiana.

    Radzę kupić kawał pola i jakiś domek pod lasem blisko opału.

    Mnie struktura demograficzna aż tak bardzo nie martwi w sensie ekonomii, ubolewam że żołnierzy ubywa, Naród znika. Jednak wystarczy za 30 lat 1/10 obecnej siły roboczej i to głównie do usług. Byłoby więcej pracujących TERAZ jeszcze... gdyby system po 1989 roku był pracotwórczy, ale nie nie jest. Aktywność firm też zbliża się do apogeum nasycenia. Dlaczego Panowie nie ubolewają nad niskim poziomem zatrudnienia i wysokim bezrobociem, do niedawna szokującą ilością rencistów, nadal armią bardzo młodych emerytów przed 60-tką nawet. O ile wyższe mogłyby być składki do systemu ubezpieczeń i zabezpieczenia zdrowotnego. Mogłyby być przy lepszych rządach III RP.

    Poza tym jak to jest na zachodzie, w Skandynawii, Niderlandach? Czy to nie firmy więcej dokładają do ubezpieczenia od pracowników? U nas kolonia karna niewolników, więc wszystko jest odwrotnie, a przedsiębiorcom (korporacjom) ciągle źle, zawsze za mało zysków, których zresztą nie płacą jak wspomniał dr Grabowski. To była jedna z mądrzejszych jego uwag wykładu. Aktywność dużych firm rośnie, a CIT spada. Cuda III RP. Podatek obrotowy i CIT urośnie razy dziesięć!
  • @interesariusz
    Owszem można w PIT zrobić powiedzmy 12 tys zł kwoty wolnej od podatku, ale to ludzi nie mających NIC... nie poratuje, bo jak? Słowem bieda, nędza, cała ta przestępczość zostaje, patologia. Pomagamy za to połowie Polaków wyżej o szczebelków kilka.

    Redystrybucja musi być i logiczne że m.in od tych co mają nadmiar w ramach solidarności, wartości chrześcijańskich, systemu sprawnego państwa dbającego o całokształt. Nowością jest posiłkowanie się rentą emisyjną złotówki. Można wymienić pieniądze i zacząć od nowa.

    Można pomóc ludziom zmieniając też strukturę podatków pośrednich. Należy je zdjąć z dóbr, usług podstawowych, bo to łupie biedotę i średniaków. Perfumy mogą mieć 28% VAT i jeszcze 100% akcyzy, ale nie olej do smażenia placków ziemniaczanych! To bardzo rozległy temat z tymi podatkami, haraczami pośrednimi, oraz cenami dóbr tak istotnych jak media domowe, których poziom wyzna monopol przecież.
  • @Cezary Mech
    "konieczne jest wprowadzenie efektywnego programu tworzenia miejsc pracy w Polsce"
    -----------------------
    Konkretnie jak Pan to zrobiłby, jak?

    Po co rzucać takie hasła "efektywne", przecież to może i Kononowicz, każdy z nas napisać. Konkretne pomysły, plan proszę przedstawić, projekt do realizacji. To będzie coś do do debaty na poważnie. Proszę wykreować 3 mln miejsc pracy w kilka lat (niczym Hitler), bo przecież to także oferta dla rencistów, niepełnosprawnych, młodych emerytów, szarej strefy, reemigrantów, a nie tylko dla "prawdziwych" bezrobotnych karnie tkwiących na tej liście proskrypcyjnej. Może kiedyś NWO zlikwiduje zbędnych dla systemu? Przydadzą się na dawców organów, nawóz. Niemcy niczego nie marnowali, nawet włosów.

    Ulgi są pomysłem LIBERALNYM (niezłym w państwach z niskim bezrobociem) dla określonej grupy dobrze raczej zarabiających i to nawet dwojga rodziców, wtedy to jest coś. Co jednak kiedy rodzice nie mają pracy, prosperującej firmy? Mają z dziećmi gryźć ziemię, bo jacyś kretyni tak ustawili III RP? I gdzie tu się ma Pana koncepcja "słuszna"?
  • @Marek Kajdas
    Szanowny Panie!
    Prosiłbym aby dziwnymi pytaniami nie przykrywać głównego tematu i problemu Polski. Niemniej powinien się Pan zdecydować czy programowo jest Pan liberałem, czy też tylko w swojej akwizycji politycznej na NE popiera Pan środowiska liberalne, a krytykuje solidarnościowe.
    Jeśli chodzi o konkretne propozycje dotyczące koniecznych działań na rzecz kreowania miejsc pracy to będzie mógł Pan się z nimi zapoznać po opublikowaniu przez NE całości debaty think-tanku NE tzw. Aeropagu na ten temat, w której aktywnie uczestniczyłem. A której pierwszą część wystąpienia dr. Grabowskiego dzisiaj oglądaliśmy w NEtv.
    Pozdrawiam
    Cezary Mech
  • @nikander
    Nie wiem jak Pan wpadł na pomysł, że kapitałowy system emerytalny "jest to pompa, która wysysa pieniądzę z sektora MiŚP i przepompowywuje je do instytucji finansowych. Zagłądza tych, którzy miejsca pracy mogliby tworzyć." Przecież w 1999 r. nie wprowadzono dodatkowej składki do systemu kapitałowego, tylko przekazano tam część składki, która dotychczas trafiała do systemu repartycyjnego. Wręcz przeciwnie, przejście z systemuy zdefiniowanego świadczenia na system zdefiniowanej składki spowodowało przeniesienie ograniczenia 2,5 krotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenie z algorytmu ustalania wysokości świadczenia na ograniczenie poziomu pobieranej składki (30 krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w skali roku), więc przejście na system zdefiniowanej składki ograniczyło poziom obciążeń składkami na ubezpieczenia społeczne.
    pozdrawiam
  • @Marek Kajdas
    Jeżeli uważa Pan, że świat nie przetwa choćby dekady, to rzeczywiście ani debata o demografii ani debata o systemie emerytalnym nie ma większego sensu...
  • @Paweł Pelc
    A Pan ciągle swoje: "...nie wprowadzono dodatkowej składki". Podejrzewam, że jeśli nie prowadziłeś samodzielnej działalności gospodarczej gdzieś na prowincji i nie było to jedyne źródło utrzymania dla Ciebie i rodziny to nie jesteś w stanie zrozumieć niczego. Te pieniądze filaru kapitałowego miały "pracować" dla pracowników. Takie pierdoły opowiadaliście ludziom. Jakaś idiotka Gronkiewicz Walcowa puściła w obieg zabobon, że banki "pomnażają pieniądze" i karmiliście "hołotę" tymi bzdurami. Kradliście je gospodarce, aby się dobrze bawić.

    Filar kapitałowy owszem. Ale pieniądze powinny pracować w tych samych firmach w których pracują płatnicy wszędzie tam gdzie się to da. Kaczyński chce nas okradać dalej więc nie zagłosuję na PiS.
  • @Cezary Mech
    "500 zł ryczałtowej ulgi podatkowej oznacza comiesięczną wypłatę tej kwoty"

    To po co nazywać to "ulgą", a nie "zasiłkiem"?
    Obawiam się, że to nie jest dobre rozwiązanie.
    Dziecko to wydatek przez okres kilkunastu lat.
    A kto rodzicom zaręczy, że za pół roku strategia rządu się nie zmieni?
    Na podstawie dotychczasowych doświadczeń można wręcz mieć pewność, że się zmieni i naiwni którzy się połaszą na te 500zł wyjdą na idiotów.
    Taka 'łapówka za dziecko' jest też wątpliwa pod względem moralnym.
    O wiele lepszym rozwiązaniem byłaby minimalizacja kosztów utrzymania.
  • @Jerzy Wawro
    Szanowny Panie!
    Dziękuję za komentarz. Jednocześnie wyjaśniam że dlatego nazywam zwrot podatku ulgą gdyż jej wysokość tylko w części zwraca podatki (i wszelkiego typu składki ) które obciążają koszty utrzymania dzieci w Polsce. Nie jest to w związku z tym żadna "łapówka" lecz właśnie dążenie do "zminimaliz[owania]acja kosztów utrzymania" naszych dzieci. I nie traktowanie wydatków na nie jako dodatkowej bazy podatkowej. Nie wiem co zrobią którekolwiek rządy, ale wiem co powinny zrobić jeśli im zależy na przyszłości naszej Ojczyzny.
    Z wyrazami szacunku
    Cezary Mech
  • @nikander
    jeszcze raz - bez względu na to czy byłby czy nie byłoby filaru kapitałowego składki byłyby takie same - tak jest np w przypadku osób, które postanowiły o pozostawieniu całości składki w ZUS - płacą dokładnie taką samą składkę jak te osoby, które podjęły decyzję o jej podziale...
    Inwestowanie oszczędności emerytalnych w akcje pracodawcy - koncentruje ryzyko - utraty pracy i tych oszczędności w przypadku upadłości pracodawcy...
    filar kapitałowy jest elementem dywersyfikacji ryzyka, Pan proponuje jego koncentrację... co nie jest rozwiązaniem korzystnym dla pracownika.
  • @Jerzy Wawro
    Zastanawia się Pan: "po co nazywać to "ulgą", a nie "zasiłkiem"?"
    Moim zdaniem "ulga podatkowa" jest z psychologicznego punktu widzenia znacznie korzystniejsza niż "zasiłek", który sugeruje, że ktoś dostaje coś z łaski, podczas, gdy ulga wyraźnie wskazuje na to, że ktoś po prostu ponosi mniejsze obciążenia podatkowe z tytułu ponoszonych kosztów związanych z wychowaniem dzieci...
    Mi się zatem dużo bardziej podoba nazwa zaproponowana przez Ministra Mecha. Mam wrażenie też, że łatwiej budować społeczeństwo obywatelskie zapewniając rodzinom "ulgę podatkową", niż obdarzając je "zasiłkiem". Wiem, że to tylko semantyka, ale sądzę, że mająca znaczenie...
    pozdrawiam
  • @Paweł Pelc
    "...Pan proponuje jego koncentrację... co nie jest rozwiązaniem korzystnym dla pracownika..." oczywiście Pan to wie lepiej od tego pracownika i jego pracodawcy. A może zmusiłoby to ich obu do innego spojrzenia na sens działalności firmy?. A może tworzyłoby to nową jakość gospodarcza uruchamiająca zasoby synergii?. Tu nie księgowego trzeba a gospodarza.
  • @Paweł Pelc
    "ulga podatkowa"

    Czy do Pana to kiedyś dotrze, że u nas "pracująca nędza" czyli co najmniej 30% zatrudnionych nie miałaby od czego tej ulgi odliczyć?. Niech sobie Pan policzy roczny podatek od najniższej płacy w gospodarce. Myśl Pan trochę.
  • @nikander
    a może po prostu warto zainteresować się, co się stało np w przypadku pracowników Enrona, których program emerytalny inwestował właśnie w akcje tej firmy?
  • @nikander
    proszę czytać ze zrozumieniem, zanim zacznie Pan krytykować:
    "500 zł ryczałtowej ulgi podatkowej oznacza comiesięczną wypłatę tej kwoty"
    pozdrawiam
  • @Cezary Mech,@Paweł Pelc
    Dziękuję za wyjaśnienia.
    Niemniej gdybym miał polegać na tym, że rządom zależy na przyszłości Ojczyzny, to wolałbym grać w totka.
    Wierzę w to, że Jarosławowi Kaczyńskiemu zależy. Ale nie na tyle by chcieć wygrać wybory (przychylam się do opinii R. Ziemkiewicza).
    A co do meritum: pomysł ma bardzo wiele wad.
    Zostaną one skrzętnie wykorzystane przez PO.
    Bez problemu wyrzucą to do kosza przy pomocy TK - nawet jeśli PiS wygrać wybory i taką ustawę uchwalić.
  • dzietność, a in vitro
    Jeżeli ktoś chce zwiększenia dzietności w kraju, to powinien popierać in vitro.
    Ostatnio zauważyłem w tej materii pewne poplątanie - zwolennicy większego przyrostu demograficznego głoszą de facto tezy, które mają na celu ograniczenie tego przyrostu.
    Przeciwnicy in vitro zapominają też, że "God works in the mysterious ways".
    Nie wiem jak to dosłownie brzmi po polsku, wybaczcie.
  • @Muni
    Połączenie tych dwóch pomysłów otwiera nieograniczone możliwości.
    "Pani Jolu - pani pójdzie do kliniki na rogu. Ja tam sobie wybrałam fajny zarodek. Będzie ładna blond dziewczynka. Pani mi to urodzi, bo ja muszę dbać o figurę. I taka zajęta jestem. Co pani zależy - i tak roboty pani nie ma ani widoków na nią. A jak dostaniemy pieniążki od dr Mecha, to się podzielimy. Nie - nie będzie się później pani bachorem zajmować. Mam już niańkę ze wschodu. Zajmuje się chyba dwoma czy trzema (nie pamiętam), to jeszcze z jednym poradzi.
    Oczka będzie mieć niebieskie. Bo mnie w niebieskim do twarzy. Koleżanki pękną z zazdrości. Teraz już spacery z pieskiem są passé"
  • @Muni
    Och, nie. Tylko nie to.
    Pisząc o debacie w USA i w Polsce miałem i to na uwadze, aby w przyszłości kiedy wyż solidarnościowy się zestarzeje nie starano się wytłumaczyć że z powodu "tragedii demograficznej" musimy wspierać in vitro gdyż inaczej to to pokolenie nie będzie miało dzieci.
    Polityka prorodzinna ma na celu dobro dzieci i całej rodziny i nie eksperymentuje na zarodkach ludzkich. Jeśli odejdziemy od nauki JP2 to tym szybciej jako Naród zginiemy.
  • @Cezary Mech
    Panie Cezary,
    chwilami odnoszę wrażenie, że ten Naród już nie żyje, że za chwilę padnie jak sprinter przekraczający linię mety na tzw długu tlenowym.
  • @Paweł Pelc
    Na nogi to trzeba stawiać zarówno system emerytalny jak i Polaków. Próbujesz, mi man wmówić, że pieniądze "oszczędzane" są bezpieczne. To można mówić studentom i wkują to na blachę ze strach przed egzaminatorem. Na szczęście, a może nieszczęście przeżyłem już kilka hiperinflacji. Wiem, kto wtedy zyskuje a kto zostaje na lodzie. System powinien być prosty. Państwo powinno gwarantować mimimum egzystencji na emeryturze i powinno wziąć ten obowiązek na siebie (powiedzmy jakieś 800 zł), a na godne życie powinien zapracować sam ubezpieczony. Inaczej w sferze ekonomii będzie się zachowywał jak pijane dziecię we mgle.
    Każde "branie odpowiedzialności" za los emeryta przez jakąkolwiek instytucję finansowa śmierdzi gorzej niż gnojowica z pokrzyw (swoją drogą bardzo dobry biostymulator).

    Wolność to prawo wyboru, decyzji i negacji. Jeśli zwolennicy PiS mi tę wolność chcą zabrać to mam gdzieś takich dobroczyńców.

    Powracając do kwestii dzietności to mówmy wreszcie o tym co zrobić, aby trzecie dziecko w rodzinie nie było kataklizmem ekonomicznym, bez upadlającej państwowej jałmużny. System gospodarczy kłania się nisko.
  • @nikander
    co do ostatniej kwestii - to tego właśnie dotyczą propozycje Ministra Mecha...
    co do pierwszej kwestii - przejście z systemu ubezpieczeniowego na system zaopatrzeniowy, który Pan proponuje jest doskonałym pretekstem do rezygnacji z poszanowania praw nabytych przez ubezpieczonych... system zaopatrzeniowy nie mieści w sobie elementu tych praw - zatem wysokość świadczenia można dowolnie zmieniać dostosowując do możliwości finansowych budżetu... Jak Pan myśli - w sytuacji pogarszającej się proporcji między pracującymi a emerytami, brakiem finansowania ze składek (w systemie zaopatrzeniowym źródłem finansowania są co do zasady podatki) i ogólną niewydolnością Państwa - emerytura taka wyniesie tak jak Pan napisał 800 zł czy może raczej 80 zł? Czy rzeczywiście tego Pan chce?
    Kolejna kwestia - zapracowanie na godne życie przez samych zainteresowanych - z Pana wcześniejszych wpisów wynika, że uważa Pan, że ludzie nie mają w tej chwili środków na normalne utrzymanie, to jak Pan myśli - będą dodatkowo oszczędzali?
    pozdrawiam
  • @Marek Kajdas 01.06.2011 18:43:03
    komentarz chyba nie ma związku z moim,

    tak więc pierwszy akapit mnie oburza

    a następne są oczywiste
  • @Paweł Pelc - bez przesadyzmu
    Piszesz Pan: "Pan proponuje jest doskonałym pretekstem do rezygnacji z poszanowania praw nabytych przez ubezpieczonych". Nigdzie niczego takiego nie napisałem i jestem daleki aby coś takiego przyszło mi do głowy. Oczywiście może Mi Pan wmawiać, że jak pisałem o tych 800 zł to pisałem o nominale a nie o wartości nabywczej. Powtarzam jeszcze raz: państwo powinno bezwzględnie gwarantować minimum do przeżycia. Na to środki musi znaleźć. Wielu - bardzo wielu - obecnych emerytów chciałoby te 800 zł mieć. Jednak abyśmy nie mieli zidiociałego społeczeństwa musimy go zmusić do gospodarskiego myślenia. Niech kupują działki, budują domy dla dzieci, inwestują w swoich firmach, dodatkowo ubezpieczają się i wszystko co im tylko przyjdzie do głowy. Wszystko ale nie OFE!!!!!!!!!!!!!!
  • @nikander
    "Wszystko ale nie OFE!!!!!!!!!!!!!!"

    No nie przesadzaj!
    Czemuż chcesz ludziom bronić płacenia na OFE?
    Niech mają wolny wybór.
    Jeśli ktoś chce - to niech płaci.
    BS da kolejne parę kilkanaście milionów na reklamówki z emerytem pod palmami, to na pewno się trochę frajerów znajdzie. I OFE będzie syte i ZUS cały..... ;-)
  • @nikander
    Powtórzę ponownie - system ubezpieczeniowy generuje prawa nabyte - w OFE są realne pieniądza zainwestowane w konkretne aktywa, w części repartycyjnej - prawa nabyte związane z opłacaną składką.
    System zaopatrzeniowy wystawia obywatela na woluntaryzm państwa, bo w systemie zaopatrzeniowym nie nabywa się żadnych praw, to państwo staje się dobrym wujkiem, który może dać mniej lub więcej lub w ogóle powiedzieć, że każdy musi sobie radzić sam (choć to ostanie wymaga skreślenia z Konstytucji RP prawa do zabezpieczenia społecznego po osiągnięciu wieku emerytalnego zgodnie z regulacją ustawową) i wypowiedzieć stosowne Konwencje MOP w tym zakresie...
  • @Paweł Pelc
    Nie można prowadzić merytorycznej dyskusji opartej na kłamstwach.
    A Pan notorycznie kłamie:
    Jakie konkretnie ja mam "prawa nabyte związane z opłacaną składką"????
    Czasownik 'nabyte' odnosi sie do przeszłości, a nie do przyszłości.
    Póki nie jestem na emeryturze to jeszcze nic nie nabyłem.
    Nie mam też żadnej pisemnej umowy lub zobowiązania kogokolwiek, że mi wypłaci konkretne kwoty.
    Kiedy ubezpieczam się prywatnie - dostaję polisę, która coś mi konkretnie gwarantuje.
    Kiedy płacę państwu składkę, to tylko wypełniam obowiązek na mnie nałożony. Jeśli nie daj Bóg zdarzy mi się dożyć w tym kraju do wieku emerytalnego - to być może to państwo coś mi wypłaci. Znam na przykład przypadki, gdy rolnicy wpłacili na swoje emerytury cały majątek, a potem wysokości wypłat były mniejsze niż koszt znaczka z informacją o tych wypłatach.
    Jeśli chce się Pan przekonać na własnej skórze że mam rację - to wystarczy przywrócić do władzy Balcerowicza. Człek jest tak czarujący, że nawet umowy bankowe okazały się g... warte ;-)

    I jeszcze jedno:
    Pan jako prawnik powinien sobie zdawać sprawę z tego, że POLSKA NIE JEST PAŃSTWEM PRAWA. Mówienie więc, że mamy jakiś 'nabyte prawa' jest zwykłą kpiną.
  • @Jerzy Wawro
    Nie przesadzaj.
    Jak ktoś może mieć, to ma; myślisz, że wydawać dziesiątki tysięcy i łażenie po klinikach jest czymś łatwiejszym od "normalnego" zajścia w ciążę?
    Nikt tego nie robi dla rozrywki - to czas, koszt i stress.
    A jeżeli to i tak "wola boska" to... ale co by wtedy miał do roboty kościół? :)
  • @Muni
    Jak ktoś może mieć, to ma"

    To jest głęboko nieprawdziwe przekonanie.

    Ja nie neguję tego, że można znaleźć pojedyncze dramatyczne przypadki, gdy małżeństwo bardzo chce mieć dzieci, a - jak piszesz - wola boska jest inna (katolikowi pozostaje się z wolą boską zgodzić - ale nie będę oceniał w ten sposób wszystkich).
    Ale nie bądźmy naiwni i nie budujmy rozwiązań ogólnych w oparciu o takie pojedyncze przypadki.
    Poniżej 30 roku zycia tylko 2-3% kobiet zgłasza jakiś problemy z bezpłodnością. Po 30-tce odsetek bezpłodnych zwiększa się do 20% a po 40-tce - szybko zbliża się do setki. I to jest główna klientela klinik (w Australii była nawet taka jedna po 60-tce).
    Praca, kariera, a czas ucieka....
    W Polsce dochodzi czynnik 'naturalny'. Z jednej przeciętnej pensji utrzymać rodzinę z dzieckiem w mieście to wyczyn nielada. Żeby urządzić się w mieście jako tako - trzeba 10-15 lat pracy. A wówczas często pozostaje in-vitro. A wieś ma być do odstrzału - bo jak zauważa pan Grabowski (wywiad dla NE) - za dużo się tam dzieci rodzi (na dodatek całkiem naturalnie - a fe...). Co gorsza - tak myślą także rządowi planiści.

    I jeszcze jedno.
    Dzięki naszej najwybitniejszej bez wątpienia uczonej z najlepszejszego uniwersytetu (M. Środa z UW) możemy się zapoznać z myślą feministyczną postępowej Europy. W jednym z ich tekstów przeczytałem, że ciąża deformuje kobiety psychicznie i fizycznie. I dopiero in-vitro daje nadzieję na wyzwolenie .....
  • @Jerzy Wawro
    Myli Pan konstrukcję produktu o zdefiniowanym świadczeniu (zresztą nie wiem, jaki konkretnie produkt ubezpieczeniowy ma Pan na myśli) z konstytucyjną konstrukcją praw nabytych... Polecam lekturę art. 2 Konstytucji RP i opartych na nim orzeczeń TK...
    I jak zwykle mnie obraża, zamiast dyskytować... szkoda
  • @Paweł Pelc
    To Pan mnie obraża, każąc czytać orzeczenia TK!!!!
    Jest Pan chyba jedyna osobą w Polsce która sądzi iż my mamy z tytułu płacenia składek jakieś prawa. Nawet inni obrońcy OFE podają jako jeden z najważniejszych argumentów, że międzynarodowe instytucje finansowe są gwarantem dla tego, że OFE zgromadzony kapitał wypłacą (mówił o tym niedawno K. Rybiński).
  • @Jerzy Wawro
    Zdziwię Pana, mamy prawa z tytułu płacenia składek. Stąd m.in. kapitał początkowy, jako realizacja praw nabytych w starym systemie, zapisywany na indywiudalnych kontach ewidencyjnych w ZUS w nowym systemie...
    Jeżeli lekturę orzeczeń TK uważa Pan za obrazę, to rzeczywiście trudno będzie nam dyskutować. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale na pewno ich lektura dla nikogo nie powinna być obrazą...
    z poważaniem
  • @Jerzy Wawro
    w Polsce, to dochodzi czynnik gównianych lekarzy, którym się wydaje, że są świetni.
    Biorą ludzi, często z małymi problemami pod "opiekę", żeby im "pomóc" doją ich z kasę, a potem mowią - "och, nie udało się". A LATA LECĄ! I czemu taka wykolegowana przez lekarzy-cieniasów osoba ma się poddać?
    Czy te konowały to wola boska?

    Przedstawianie problemu IV jako efektu kaprysów i zachcianek ludzi, którzy nagle zamiast kota chcą mieć dziecko to jedno z głupszych uogólnień i przekłamań z jakim się spotkałem - fakt, jest to również linia kleru.
  • @mnich zarazy
    czasami nie tylko warunki zatrudnienia (niepewność, wywalanie kobiet w ciąży, powszechność umów cywilnych dla młodych) są powodem niskiej dzietności, ale fakt, ze po długim okresie nauki (często obejmującym studia) często dana osoba (kobiety zwłaszcza) są bezrobotne, a ich partner lub mąż nie jest sam w stanie tyle zarobić

    chcę jeszcze zwrócić uwagę, ze prawdopodobnie około 50 tysięcy urodzeń rocznie, dzieci polskich dorosłych mieszkańców (wliczanych do statystyk ludności Polski) nie jest rejestrowanych w Polsce

    w Polsce uważa się więc te osoby za bezdzietne, bo ani GUS nie chce wykreślić sporej rzeszy Polaków mieszkającej od lat za granicą, ani tez zaliczyć ich dzieci urodzonych za granicą do ludności Polski (co oczywiście byłoby jeszcze bardziej kuriozalne niż to pierwsze)
  • @Jerzy Wawro
    czy kariera i praca to jedyne wytłumaczenie?

    a Podkarpacie czy Podlasie?
    pozbawione większych miast, a wskaźnik dzietności obecnie niższy niz średnia krajowa
    choć to może efekt innego modelu emigracji
    dawniej jechał mężczyzna za granicę i do kraju przyjeżdżał robić dzieci i utrzymywać rodzinę
    obecnie, w ostatnich latach wyjechały bardzo często pary, które często narodzin swego dziecka nie rejestrują w Polsce albo po prostu opóźniają decyzję o dziecku, bo zachodnia moda jest tak, by dzieci mieć późno

    w kwestii in vitro - jeśli katolicy nie chcą mieć dzieci, to ich sprawa, jednak obywatele Polski to także nie-katolicy, a może oni dzieci chcieliby mieć
    niema już prawie tej zależności, co dawniej, ze katolik to dużo dzieci, przykład podałem - w tradycyjnych bastionach katolicyzmu ludowego Podkarpaciu i Podlasiu dzietność niższa niż średnia krajowa, tylko ostępki Nowoisądecczyzny czy Kaszub podpadają jeszcze pod ten wzór wyższej religijności i dzietności jednocześnie

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

ULUBIENI AUTORZY